Wybiorą estakady – narażą się wpływowemu duchownemu. Postawią tunel – zapłacą dwa razy więcej
Muszę trzymać wywiad w urzędach
O 6.30 Doliną Służewiecką przejeżdża 29 samochodów na minutę. Przeważają ciężarowe i autobusy. Jedna trzecia to samochody osobowe. Godzinę później jest już 69 aut na minutę. A o ósmej dokładnie 82. Teraz większość z nich to osobowe. To liczenie z soboty 23 lutego. Ktoś zaznacza: to wolny dzień.
Samochody spędzają proboszczowi Majowi sen z powiek. Dlatego chce wiedzieć, ile ich tędy przejeżdża. Trasa przecina wzgórze, na którym stoi kościół. Wyjątkowe jest i wzgórze, i parafia ufundowana przez Konrada Mazowieckiego w XIII w., najstarsza w Warszawie. Kościół był palony, niszczony, nawet zamieniony w stajnię przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego. Przetrwał.
- W 1995 r. myślałem, że choroby psychicznej dostanę. Co poszedłem do kościoła, nowe pęknięcia widziałem. Za ołtarzem było takie, że rękę można było włożyć – opowiada ksiądz Józef Maj.
Pożyczył pieniądze, wystarał się o dotację z miasta i kościół wzmocnił. Dookoła fundamentów wbito ok. 160 pali, które powstrzymują zniszczenia.
W podziemiach, gdzie jest kancelaria księdza, nie słychać dokuczliwego ryku silników. Na ścianach obrazy i rysunki. Na jednym z nich pochód ludzi z transparentami. Jest symbol “Solidarności” i napis “1 Maja świętem ks. Józefa”. Są twarze opozycji, m.in. Lech Wałęsa. Zanim ksiądz opowie o wojowaniu z urzędnikami o tunel, skończy spotkanie z gościem ze stowarzyszenia Civitas Christiana. Do parafii ma przyjechać znany historyk Peter Raina. Spotka się z dużą czy małą grupą gości? I kiedy? Druga połowa maja odpada. Ksiądz wybiera się do Kazachstanu. Telefon komórkowy odbiera tylko do 11. Potem nie ma czasu na rozmowy. W kancelarii trudno go zastać.
Na temat miejskiej obwodnicy pod swoim kościołem przygotował stosy materiałów. Na ustawionych w długim rzędzie masywnych stołach leżą segregatory pełne korespondencji z urzędnikami, ekspertyzy naukowców, opis prac wzmacniających mury kościoła i mapy. – Tę wydobyłem niedawno z ministerstwa, nieoficjalnie. O zgrozo, o hańbo, żebym ja musiał swój wywiad trzymać w urzędach! – załamuje ręce proboszcz Maj, ale uśmiech nie schodzi mu z twarzy.
Wyciąga niewielkie płaskie pudełko, wysypuje na wierzch dłoni brązowy proszek. Ksiądz zażywa tabakę? – Przytomnie muszę z niewiastą rozmawiać – tłumaczy.
I pokazuje zdobyczną mapę Warszawy, na której rozrysowano przebieg planowanych tras ekspresowych: – Widać jasno, że cały ruch pójdzie tędy, przez Dolinę Służewiecką.
Walczy więc, żeby pędzące samochody schować pod ziemię, do tunelu. Wydeptuje ścieżki do Zarządu Dróg Miejskich, notabli w ratuszu, radnych, naukowców, projektantów. – To, że jestem księdzem, działa in plus – mówi. – Znają mnie. Jak kiedyś poszedłem do biura planowania rozwoju Warszawy, to usłyszałem: “Maj żywemu nie przepuści”.
Dobre relacje z panią Hanią
Trzy lata temu przekonał się o tym Mirosław Kazubek, dyrektor ZDM ds. inwestycji. – Ksiądz Maj to wpływowa osoba. Nie będę o nim rozmawiać – ucina teraz. I odsyła do rzecznika.
Początek 2005 r. Trwa przetarg na projekt jezdni w Dolinie Służewieckiej: z wiaduktami i w wykopie, tak jak zleca dawna gmina Centrum. O budowie u księdza dyskutuje 20 osób: urzędnicy ratusza, szef ZDM, przedstawiciele stołecznego konserwatora zabytków, naukowcy z Politechniki Warszawskiej i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. – Most Siekierkowski został postawiony, modernizacja trasy jest konieczna – tłumaczy wówczas dyrektor Kazubek. Bo Dolina Służewiecka jest przedłużeniem mostu i Trasy Siekierkowskiej.
Ma już prawomocną decyzję lokalizacyjną. Proboszcz wytyka, że parafia dowiaduje się o niej po fakcie, a powinna być stroną. Dyrektor przekonuje, że tunel jest za drogi. I że konieczne do jego budowy palowanie będzie dla kościoła niekorzystne.
Wtedy głos zabiera szef miejskiego biura drogownictwa Henryk Rządzki: przeprasza księdza za to, “co się dzieje w urzędzie miasta”, i zapewnia, że ZDM samowolnie ogłosił przetarg.
Z parafii św. Katarzyny idą listy z prośbą o interwencję: do radnych, do Andrzeja Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Są efekty. Radni piszą do prezydenta, że tunel będzie lepszy, bo na jego powierzchni będzie mógł powstać Park Pamięci Narodowej. Pisze też Andrzej Przewoźnik: podnosi, że projekt z wiaduktem nie uwzględnia wartości zabytkowej, historycznej i krajobrazowej Wzgórza Służewieckiego.
- No i udało mi się wstrzymać budowę. To była ostatnia decyzja Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta miasta – podkreśla ksiądz Maj.
Przed kim skapitulował prezydent? Internetowa encyklopedia Wikipedia.: “Ks. prałat Józef Maj, w latach 50. i 60. działacz opozycji młodzieżowej. Duszpasterz akademicki w kościele św. Anny, współorganizator Prymasowskiego Komitetu Charytatywno-Społecznego. Wspiera represjonowanych. Kapelan Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Doprowadza do budowy pomnika Męczenników Terroru Komunistycznego z Lat 1944-1956″.