Just another Lesiuk’s blog

Just another WordPress.com weblog

Wszyscy są równi wobec prawa. Ksiądz też marzec 29, 2008

Zaszufladkowany do: religie — lesiuk @ 7:16 pm

Prokurator: Przesłuchuję kogoś, kto popełnił czyn karalny, bywa że odrażający. Ksiądz Piotr T. z Dębnicy k. Człuchowa molestował seksualnie ministrantów, podawał im narkotyki i rozpijał. W ub. czwartek słupski sąd prawomocnie orzekł winę kapłana i skazał go na cztery lata więzienia i czteroletni zakaz kontaktowania się z ofiarami.

Bp Stanisław Stefanek, w reportażu, który “Gazeta” opublikowała w poniedziałek, stwierdził: – Ja nie wierzę, że prokuratura czy policja są w stanie dojść pełni prawdy. To my, ludzie Kościoła, szanujemy dobre imię człowieka. I jakoś nam się to udaje, od wieków.W ten sposób hierarcha tłumaczył, dlaczego nie wysłuchał chłopców obwiniających szczecińskiego duchownego, księdza Andrzeja, o to, że wykorzystywał ich seksualnie.Czy prokuratura istotnie sobie nie radzi? Prokuratury podległe Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku w ostatnim czasie zakończyły aktami oskarżenia dwie sprawy związane ze skandalami obyczajowymi w Kościele. Ksiądz Piotr T. z Dębnicy k. Człuchowa molestował seksualnie ministrantów, podawał im narkotyki i rozpijał. W ub. czwartek słupski sąd prawomocnie orzekł winę kapłana i skazał go na cztery lata więzienia i czteroletni zakaz kontaktowania się z ofiarami. W parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim w latach 1996-2006 ofiarami pedofilów padło 13 ministrantów. Oskarżeni to 60-letni kościelny Waldemar G. i przełożony grupy ministrantów 26-letni Tomasz J. Pierwszy został już prawomocnie skazany na siedem lat pozbawienia wolności, proces drugiego ma się zakończyć w najbliższych miesiącach.Roman Daszczyński, Paweł Wiejas: Prowadzi pan sprawę o pedofilię. Przesłuchuje pan księdza…

Ireneusz Tomaszewski, szef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku: Kodeks karny nie przewiduje możliwości różnicowania – ze względu na jakieś cechy – sprawców przestępstw tak zwanych powszechnych, do których należy większość występków przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Ja przesłuchuję nie księdza, nie hydraulika czy dziennikarza. Przede mną stoi człowiek podejrzany o przestępstwo. Bo prawo jest równe dla wszystkich i nie wartościuje nikogo ze względu na kolor skóry, wyznanie, pozycję społeczną. Przesłuchuję kogoś, kto popełnił czyn karalny, bywa że odrażający.

Taki jak wykorzystywanie seksualne dzieci i młodzieży?

- Tak, ta kategoria przestępstw budzi w każdym odrazę. Zawsze tak jest, gdy dochodzi do krzywdzenia dzieci. Wiem, że od wymiaru sprawiedliwości oczekuje się wtedy najsurowszej kary dla sprawcy. Tymczasem takie postępowania są bardzo trudne do prowadzenia. To dlatego, że przeważnie mamy słowo przeciwko słowu. Materialnymi dowodami w tego typu sprawach dysponujemy najczęściej tylko wtedy, gdy dochodzi do szybkiego poinformowania prokuratury i policji o tym, że doszło do przestępstwa na tle seksualnym.

Trop musi być więc świeży, żeby postępowanie zakończyć oskarżeniem, a później skazaniem sprawcy?

- Im mniej czasu upłynęło, tym oczywiście lepiej. Możemy działać wtedy szybko i efektywniej. Łatwiej odtworzyć okoliczności przestępstwa, bo ofiara pamięta więcej szczegółów. Wtedy też najsilniejsze są jej emocje i chęć oczyszczenia się z tego, co zaszło, bo ofiary przestępstw na tle seksualnym czują się “brudne”. Po latach, choć w wielu przypadkach nadal odczuwają ból, to jednak uczą się jakoś z nim żyć, a chęć dochodzenia sprawiedliwości w nich słabnie. Ale nawet wtedy, jeśli zdecydowałyby się powiadomić, że padły ofiarą wykorzystania seksualnego nie jest za późno.

Prokuratura radzi sobie ze ściganiem pedofilów?

- Mamy odpowiednie narzędzia, żeby być skutecznymi. Obawy pokrzywdzonych, że powiadomienie prokuratury sprawi, że “wszyscy będą wiedzieć, przez co przeszedłem”, są nieuzasadnione. Współpracujemy z psychologami, utajnienie personaliów ofiar to nasz ustawowy obowiązek. Podobnie jest już potem, gdy akt oskarżenia trafia do sądu. Bo tutaj celem nadrzędnym powinno być dobro ofiary. Ona jest podmiotem, ona musi poczuć satysfakcję z ukarania sprawcy. To ułatwia powrót do zdrowia, bo cierpienie psychiczne ofiar pedofilii może trwać przez całe życie. Najlepiej, gdyby wyrządzona krzywda została naprawiona. Polski wymiar sprawiedliwości od dawna ewoluuje w takim kierunku, choć do zrobienia jeszcze sporo zostało.

Który etap prowadzenia “spraw seksualnych” jest najtrudniejszy?

- Najważniejsze jest, by sama ofiara przełamała się i zaczęła mówić, to musi być jej własna, przemyślana decyzja. Inaczej nic z tego nie będzie. To ona musi konsekwentnie dążyć do rozstrzygnięcia. Wiem, że gdy człowiek jest wewnętrznie rozdarty, to trudno o tę konsekwencję, ale inaczej się nie da. Widziałem już bardzo mocne akty oskarżenia, które pogrzebane zostały na sali sądowej. To dlatego, że ofiara nagle uznawała, że nie może przeżywać wszystkiego od nowa. Wycofywała się.

Czy niepowiadomienie o tym, że ktoś popełnił przestępstwo na tle seksualnym, jest karalne?

- Prokuratura z urzędu ściga tylko za czyny popełnione wobec osób poniżej 15. roku życia. Pozostałe są ścigane dopiero po złożeniu zawiadomienia oraz stosownego wniosku o ściganie.

Jeśli wpływowa osoba, powszechnie szanowana mówi do potencjalnej ofiary: “nie idź z tym do prokuratury”, to popełnia przestępstwo?

- Nie ma przestępstwa, chyba że posłużono się jako argumentem groźbą karalną. Takie nakłanianie ma oczywiście swój wymiar moralny. Im wyższa pozycja społeczna i świadomość, tym ta moralna odpowiedzialność w moim przekonaniu jest wyższa. Uważam, że nie powinno się milczeć, gdy wiemy o krzywdzie innych. W przypadku pedofilii jest jeszcze tak, że milcząc, krzywdzimy samego pedofila.

Jakoś trudno zdobyć się na współczucie.

- Pedofil powinien zostać poddany terapii, czego z własnej woli raczej nie zrobi. Informując o nim policję i prokuraturę, jesteśmy w stanie zapobiec wielu nieszczęściom. Przerażające są sprawy, gdy matka po latach zeznaje, że jej córka była wykorzystywana przez brata, ojca, kuzyna. A ona milczała, bo uważała, że tylko pogłębi już wyrządzone krzywdy. Nieprawda. Mogła zapobiec kolejnym. Tak się dzieje w różnych środowiskach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
 

Leave a Reply