Just another Lesiuk’s blog

Just another WordPress.com weblog

Seksturystyka: każdy mężczyzna marzy o Pattaya (Tajlandia) marzec 31, 2008

Zaszufladkowany do: inne — lesiuk @ 2:33 pm
Tabuny Norwegów… Holendrów… Finów… Niemców… Francuzów… Amerykanów i powoli – Polaków. Gdzie? W Tajlandii. Przybywają tu aby spędzić wakacje swojego życia. Pattaya, niegdyś mała wioska rybacka, w ciągu ostatnich lat zamieniła się w największy burdel świata. Tylko w zeszłym roku odwiedziło go 6,5 miliona turystów – większość w celu zaliczenia ślicznych, drobniutkich, pociągających Tajek. Bez konieczności ściemniania, zapewniania o miłości – stosowania tych wszystkich taktyk które mają prowadzić do uzyskania dostępu do kobiecych cipek.



Prostytucja w Tajlandii jest formalnie zakazana. Podobnie jak narkotyki. Tyle tylko, że za prochy można trafić na parę lat do więzienia lub pożegnać się z życiem (to w sumie dziwne jak na buddyjski kraj), natomiast na prostytucję przymyka się oczy. Albo inaczej: cały urok Tajlandii polega na bardzo nieformalnym charakterze prostytucji. Dziewczyny przesiadują głównie w barach, gdzie otrzymują drobny procent od sprzedanych napojów alkoholowych. Turyści z Zachodu przychodzą do barów, zamawiają drinki, rozmawiają z Tajkami a jeśli któraś im się spodoba – muszą zapłacić właścicielowi baru jakąś drobną kwotę za to, że dana dziewczyna danego wieczoru już nie przyniesie mu żadnych zysków. Kolejna sprawa to oczywiście kwestia dogadania się z Tajką (tak więc formalnie nie istnieje coś takiego jak sutenerstwo).




Prostytucja w Tajlandii jest społecznie akceptowana. Częstokroć rodzice sami wysyłają swoje córki do miasta, żeby zarobiły. A zarobki są niebagatelne, ponieważ w ciągu jednej nocy Tajka może zarobić to co zarabia jej rodzina przez cały miesiąc. Dlatego ‘lepsze’ gospodarstwa na wsi należą do rodzin których córki dorabiają sprzedając swoje ciała. Częstokroć jedna dziewczyna jedzie na próbę, a później dołączają do niej – zachwycone – koleżanki. “Świeże” dziewczyny najprościej poznać po tym, że nie znają języka angielskiego. Bardziej doświadczone Tajki za dnia uczą się angielskiego, a w nocy pracują.




Mitem rozpowszechnionym przez feministki ;) jest to, że z seksturystyki korzystają tylko brzydale których żadna mieszkanka Zachodu nie tknie palcem. Oczywiście zdarzają się łysi, otyli albo powyginane kurduple, jednak – o dziwo – wielu turystów to zwykli, przeciętni lub przystojni, mężczyźni. Zwykli faceci spragnieni fajnej zabawy i niezobowiązującego seksu czyli udanych wakacji.



Pattaya jeszcze niedawno była znana z taniego seksu. Jednakże popularność tego miejsca spowodowała, że Tajki podbiły stawki. Zresztą apetyt rośnie w miarę jedzenia, tym bardziej kiedy ma się na utrzymaniu całą rodzinę i częstokroć – obijającego się faceta, Taja. Na chwilę obecną cała noc to koszt między 1000 a 1500 bahtów. W przeliczeniu – od ~70 złotych w górę. Ceny zależą również od pory roku – im mniej turystów tym niższe stawki. Co ważne – stawki drastycznie spadają tuż po północy. Wynika to z tego, że formalnie wszystkie bary muszą być zamknięte o 2. Tak więc ‘wolne’ dziewczyny mają do wyboru albo wrócić do swojej klitki (najczęściej to mały pokoik wynajmowany z kilkoma koleżankami) albo drastycznie obniżyć stawkę i udać się z turystą do jakiegoś hotelu. O cenach hoteli (równie śmiesznie niskich), jedzenia czy transportu – nawet nie ma co wspominać.





Cały urok seksu w Tajlandii polega na jego naturalności. Oczywiście chodzi o pieniądze, ale… całość odbywa się naturalnie. Turysta idzie do baru, może sobie pogadać, może się tylko napić, a jeśli chce – może zaprosić dziewczynę do siebie. Może ale nie musi. Może również umówić się na spędzenie całego pobytu z jedną dziewczyną. Poza czynnikiem finansowym jest prawie, że ‘normalnie’. Co ciekawe – facetom z Zachodu zdarza się również zakochać w poznanych Tajkach. Wtedy po wyjeździe rozpoczyna się wymiana łzawych listów i bardzo często – wyciąganie kasy od naiwniaków. Bo albo policja złapała Tajkę, albo ktoś w jej rodzinie choruje, albo… “A ja Cię kocham, John, i czekam za Tobą, i tęsknię”. Dziesiątki listów z prośbą o przesłanie pieniędzy.




W dzisiejszych czasach bardzo ważną kwestią jest kwestia bezpieczeństwa – nikt nie chciałby złapać HIV, kiły, wirusowego zapalenia wątroby typu C czy innego paskudzctwa. I tutaj seksturystom z pomocą przyszła nauka, albowiem powstały już odpowiednie testy które w ciągu kilku minut, z 99.9% pewnością informują o tym, czy dana osoba jest zarażona czy też nie. Ogólnie rzecz biorąc wymyślono już testy praktycznie na wszystko, najtańsze na HIV kosztują od ~15 dolarów, warto także odwiedzić stronę First Diagnostic której oferta potrafi zabezpieczyć przed praktycznie każdym ‘niechcianym’ prezentem.


Wczasy i wycieczki do Pattaya pojawiły się ostatnio w ofercie polskich biur podróży (ciekawe jak mężowie będą się tłumaczyć swoim żonom z takich tripów;) ale ceny nie należą do zachęcających – 2 tygodniowy pobyt dla jednej osoby to kwestia conajmniej 5000 złotych. Bez wliczonych ‘dodatkowych’ atrakcji. Dlatego równie dobrze, a nawet lepiej jest zorganizować sobie wyjazd samemu. Przelot na trasie Berlin – Bangkok to kwestia minimum 1800 złotych (niewygodny przelot linią LTU), dojazd do Pattaya to grosze a wynajem pokoju w hotelu – bezproblemowy (od 35 zł poza sezonem, do 70 zł i wyżej w sezonie – w zależności od poziomu danego hotelu).



Wszystkie informacje na podstawie różnych źródeł z Internetu.

źrodło: blog religijny

 

Leave a Reply